Nasi dzielni uczniowie zmierzyli się ze sztormem na kajakach – deszcz lał jak z cebra, a fale bujały łódkami niczym na oceanie.
Ale co to dla prawdziwych odkrywców? Przecież byli tam, by przeżyć prawdziwą szkołę przetrwania!
W lesie zbudowali szałasy, które pewnie mogłyby konkurować z królewskimi apartamentami, a ogień z krzesiwa, rozpalany wspólnymi siłami przywołał ciepło i iskry dobrego humoru.
W przerwach między tym wszystkim, nasi graficy łowili ryby, które dzięki ich umiejętnościom, chyba same wskakiwały na haczyki. Nawet w ekstremalnych warunkach, nie umarlibyśmy z głodu.
Domki 8-osobowe były oazami po całym dniu pełnym wrażeń.
Od rana do późnego wieczora, młodzież korzystała z mnóstwa atrakcji – mega piłkarzyków, walk sumo, wieczoru filmożerców, parku linowego, strzelania z wiatrówek i łuków...
Nie straszna im była, ani kapryśna aura, ani kałuże, bo we wszystkim grupie towarzyszyły trzy uśmiechnięte wychowawczynie - p. Brzostowska , p. Jurczewska oraz p. Sobolewska, idące ramię w ramię z podopiecznymi. Ich energia i humor były jak promyk słońca, który rozpraszał każdą chmurę.
Mazurska szkoła przetrwania?
Udała się na medal – i to z klasą, śmiechem i odrobiną dzikiej przygody!